Nawet jakby dokładnie (bierzcie pod uwagę fakt, że tą oto notkę zacząłem pisać 4 lipca)
Nawet jakby dokładnie (bierzcie pod uwagę fakt, że tą oto notkę zacząłem pisać 4 lipca)
Pisałem już jakiś czas temu o tym kim jest student wyższej uczelni, co na niej robi, czego nie robi i ile w tym wszystkim zależy od głupiego szczęścia (a wbrew pozorom szczęście bywa w studiowaniu kluczowe…).
Teraz zdecydowałem się napisać o tych którzy mają największy wpływ na obraz studiowania – o wykładowcach.
A jednak chciałbym wyrazić jakoś to co jest tam gdzieś głęboko we mnie (tak trochę po lewej stronie mostka, pomiędzy płucami)
Dawno, dawno temu… za siedmioma korytarzami… za siedmioma klasami… za siedmioma ławkami był sobie zdenerwowany maturzysta, który miał mnóstwo marzeń, planów, oczekiwań… i coraz mniej czasu do zakończenia pisania najważniejszych egzaminów w dotychczasowym życiu. Czym bliżej było do podania wyników tym więcej myśli przewijało się przez skażony licealno-szkolnymi przyzwyczajeniami, umysł i w coraz to bardziej przerażającym tempie… Ale przesiewając ten ‘ocean’ myśli – była tam jedna myśl która była chyba myślą przewodnią – ‘żeby matura stała się tylko miłym wspomnieniem..’
Muszę to napisać jasno i wyraźnie – zadurzyłem się…
…i to tak… dosyć poważnie…
…ale…
Są piosenki które słucham codziennie, są piosenki które słucham gdy jestem smutny, są piosenki które słucham gdy mam dobry humor i są wreszcie piosenki które słucham bo dają mi energetycznego ‘kopa’
Każdy ma swój sposób na ‘doładowanie’ się energią – jedni biorą dragi, inni dbają o swoją marskość wątroby pijąc ‘napoje energetyczne’ hektolitrami a jeszcze inni spożywają bułkę z bananem
osobiście wolę jednak muzykę
Każdy z nas ma swoje własne zdanie na temat serwisów społecznościowych i nie zamierzam nikogo przekonywać do mojego własnego poglądu na tego typu portale.
Chcę przedstawić mój jak najbardziej subiektywny pogląd i kilka hipotez na temat naszej-klasy.
Wpis będzie taki jak i te święta – krótki, trochę męczący i ogólnie bez wyrazu.
Na odbiór każdych świąt składa się wiele rzeczy – od tradycji rodzinnych po kwestie teologiczne. Ja w tym temacie rozpisywać się nie będę.
To będzie jeden z tych wpisów, w których każdy znajdzie coś ‘dla siebie’.
Wybór utworów będzie jak najbardziej subiektywny więc jakby jednak jakiejś waszej, ulubionej piosenki zabrakło to możecie wspomnieć o tym w komentarzu
Koniec reprezentacji Leo Beenhakkera – jestem całkowicie świadomy tego co piszę…
Widziałem na własne oczy najgorsze spotkanie piłkarskiej reprezentacji Polski.
Kolejna piosenka z cyklu ‘co mi w duszy gra’.
Po raz kolejny dobra znajomość języka Szekspira, Churchilla i Beckhama, jest ważna do właściwego odbioru poniżej zamieszczonego tekstu i piosenki.
Odrywając się od codzienności – przyszedł czas na odrobinę spekulacji, niedopowiedzeń, kontrowersji, a może nawet na małą hipotezę teologiczną.
Tekst który postaram się w miarę rzetelnie i starannie poniżej ‘poskładać’ – bazuje głównie na niepotwierdzonych źródłach więc nie miejcie do mnie pretensji jeżeli coś będzie się w nim ‘mijać z prawdą’
Słuchając tej piosenki zdałem sobie sprawę, że jej słowa w dużej mierze wyrażają to co właśnie czuje.
Bez przyzwoitej znajomości angielskiego – czytanie poniższego tekstu nie ma sensu.
Każdy może być kibicem, każdy może kibicować swojej wybranej drużynie.
Ja jestem kibicem – kibicem Hutnika.
A wczoraj odbyła się pierwsza kolejka nowej III ligi (dawnej IV- nie ma co ukrywać) i właśnie o tym będzie ten tekst.
Wpis ten jest dedykowany wszystkim tym którzy już zwątpili w moje ‘kilometrowe notki’.
Będzie z pewnością obrazoburczo, ostro i bez owijania w (co tam kto woli
). Nie będzie tu miejsca na litość czy naginanie faktów. Będzie sporo bolesnej prawdy o tym jak wygląda życie przeciętnych studentów. Nie spotkacie tutaj prawdziwych danych wykładowców – bo nie o to tutaj chodzi żeby jeszcze może jakiś urażony wykładowca podawał mnie do sądu za obrazę. Tu chodzi przede wszystkim o moje subiektywne spojrzenie na studiowanie w Polsce XXI wieku. Oraz odrobinę refleksji nad tym czego w tym studiowaniu mi brakuje…