dnia w którym tak ciężko mi spokojnie zasnąć… setki, tysiące wspomnień nagle ożywa w moim wyjątkowo w tym dniu popieprzonym umyśle… i nie sposób od nich uciec, a każde z nich pomimo początkowego przypływu radości – pozostawia po sobie smutek i pustkę.
Ludzie mówią, że czas leczy rany i faktycznie z tymi fizycznymi radzi sobie całkiem nieźle… Ale tej pierdolonej pustki gdzieś tam w środku nie ubywa ani po miesiącu, ani po roku, a po dziesięciu nawet jakby się powiększała…
I tak się właśnie dziś czuje – czuje potrzebę wypowiedzenia tysięcy słów, podzielenia się setkami wspomnień i wysłuchania dziesiątek historii… problem w tym… że nie ma już tego drugiego rozmówcy…
Szukałem ostatnio nowej muzyki i jak zwykle w trakcie takich poszukiwań zacząłem od sprawdzania czy aby moje rockowo – metalowe dyskografie można poszerzyć o nowe albumy obecnych już na playliście wykonawców. Niestety nic ciekawego nie znalazłem…
Z różnych powodów – albo lenie nie nagrywają nowych albumów, tudzież nagrywają takie, że jebnięcie głową w blat biurka jest jedynie delikatną formą przedstawienia mojego rozczarowania – czasem nawet zażenowania…
Nie pozostało więc nic innego jak poszukać czegoś nowego… i tu zawsze pojawiają się problemy ‘cywilizacyjne’ – już tłumacze – otóż najłatwiejszą drogą poszukiwania czegoś nowego jest dla mnie youtube mimo dużej i zacnej konkurencji dalej nową muzykę znajduję właśnie tu… chyba, że wytwórnie płytowe uznają nasz piękny Wisłą i Odrą płynący kraj za zaścianek cywilizacji – trzeci świat i nie udostępnią nam swoich zasobów pokazując bardzo dosadnie środkowy palec z ceną płyty w €uro…
Moja reakcja jest oczywista – jeżeli wykonawcy nie chcą żebym mógł za darmo przesłuchać chociażby jednego ich kawałka to wpisuje w wyszukiwarce kolejną nazwę kapeli i szukam dalej.
Niestety nie starczyło mi determinacji na dłużej niż dwie godziny i nie znalazłem nic ciekawego… niestety porządnego rocka trudno dziś usłyszeć… zacząłem więc szukać czegoś całkiem nowego, innego i z wytwórni która chętnie udostępni mi część swoich zasobów w celach szeroko rozumianego marketingu.
O dziwo zatrzymałem się na polskiej muzyce! – O dziwo! Nie jest to rock, metal, deathmetal – O dziwo! Jest to polski hip-hop…
Otóż znany mi swego czasu Grubson którego kojarzyłem z czasów licealnej fascynacji rasta klimatami wypalił z dwoma bardzo dobrymi płytami „O.R.S.” (2009) i „Coś więcej niż muzyka” (2011). Obydwie polecam gdyż sam ostatnio namiętnie ‘szafelinguje’ je w foobarze. Na zachętę zamieszczę jeden z zajebistszych kawałków.