Jak wiadomo osiemnaste urodziny są szczególną okazją do świętowania
więc przygotowania do takich urodzin też muszą być szczególne
wstępne przygotowania trwały od dłuższego czasu
ale konkretne działania podjęliśmy na tydzień przed rzeczoną osiemnastką
pojechaliśmy do Galerii Krakowskiej poszukać ciekawego prezentu oraz zakupić etui na ipoda dla Dzioba
pomysłów było wiele
zwiedziliśmy większość sklepów z pamiątkami, prezentami, zabawkami jak również i z odzieżą
wniosek był następujący – ceny są zdecydowanie zbyt wysokie
i trochę skonsternowani powróciliśmy z wyprawy do domu
nastąpiła ożywiona dyskusja na temat: “co teraz zrobić?”
ale jeszcze tego samego dnia wieczorem Tomasz wynalazł kilka ciekawych ofert na Allegro
jedną z nich wybraliśmy jako bardzo interesującą
gdy uzyskaliśmy zapewnienie że przesyłka dotrze do środy byliśmy już przekonani co do zakupu
ja zająłem się powiadamianiem ludzi o tym po ile i na co się składamy
a składaliśmy się na mierzącego sto sześćdziesiąt pięć centymetrów misia
przelew został wykonany natychmiast
a misiek przyszedł już we wtorek
pozostał jeszcze problem zakupienia prezentu przez Tomasza oraz kupienia kartki urodzinowej
z tym zadaniem przyszło się nam zmierzyć w czwartek
pomimo znacznego zmęczenia dyżurem i tak zwanego efektu “włażenia nóg do dupy” wybraliśmy się ponownie do Galerii Krakowskiej tym razem w mniejszym składzie
po dłuższej debacie kartkę urodzinową zakupiliśmy
Tomasz zakupił również swój prezent
do twarzy mu wyglądało z tą różową bluzą
nawet sprzedawca to podkreślił – oczywiście dodał że nie wnika w ludzkie gusta
po wizycie w Galerii Krakowskiej brakowało nam już tylko jednego szczegółu
trzeba było w jakiś racjonalny sposób zapakować tego miśka
pomysłów było kilka
przytoczę przykładowo jakże ‘genialny’ pomysł mojej matki
ten sposób miał wyglądać następująco: miałem znaleźć śmieszną poszewkę na kołdrę – wsadzić do jej wnętrza misia a końce zawiązać na kokardkę i całość miała kształtem przypominać cukierek…
jedynym komentarzem niech pozostanie fakt że wybraliśmy inną metodę
w piątek w zasadzie żadne konkretne przygotowania nie miały miejsca
trwało tylko wyczekiwanie
w sobotę po wizycie w kinie udaliśmy się bezpośrednio do sklepu papierniczego
postanowiliśmy zakupić trzy rolki papieru ozdobnego i owinąć nim misia
udało się znaleźć trzy rolki z tym samym wzorem
i tym sposobem rozstaliśmy się na pewien czas
ale nie na długo
bo oczywiście dla rozluźnienia zagraliśmy sobie kilka rundek w CS-a
a potem rozpoczęły się poszukiwania transportu
ponieważ okazało się że trzeba rozkminić jakiś w miarę przyzwoity sprzęt grający
zaproponowałem swoją wieżę która spełnia wszelkie wymagania aby odpowiednio rozruszać imprezę
problem polegał na jej transporcie do Anny
na szczęście Tomasz ma pożyteczne znajomości w postaci Maciusia
który to posiada własnego Forda Escorta który w pełni wystarczał na nasze potrzeby
trzeba było jedynie uiścić pewną opłatę za transport
opłata ta wynosiła czteropak Żywca
więc jako że jedyny z całej naszej ekipy posiadam dowodzik i mogę legalnie zakupić alkohol wybrałem się do sklepu na zakupy
pech chciał że przy kasie zabrakło mi sześciu groszy… i… musiałem wracać do domu
ale ostatecznie czteropak zakupiłem i po jego zapakowaniu w plecak, szybkim prysznicu i ogoleniu ryjka wybrałem się do Harabaszy na chatę w celu zapakowania miśka
tam spotkałem również Dzioba który w pakowaniu pomógł znacznie
gdy misiek był już zapakowany przypomniało się nam że nie napisaliśmy żadnych życzeń na kartce
więc trzeba było coś ciekawego wymyślić
pierwsza propozycja – poszukać życzeń w necie
szybko upadła bo w końcu liczy się oryginalność
i z tą myślą postanowiliśmy rozkminić własne oryginalne życzenia i chyba nam się to nieźle udało
wiadome było że transport miśka nie będzie łatwy
ale okazał się dużo trudniejszy niż oczekiwaliśmy
już schodząc po klatce schodowej kilkakrotnie wystąpiły pewne problemy z utrzymaniem równowagi na schodach jak również z utrzymaniem jakże pięknego opakowania w przyzwoitym stanie
wpakowanie miśka do samochodu na tylne siedzenie było trudne aczkolwiek powiodło się
problem powstawał przy wysiadaniu pod moją klatką w celu zabrania wieży
musiałem wysiadać pod miśkiem co zapewne wyglądało dosyć komicznie
po kilku chwilach byliśmy już pod klatką Anny
Tomasz oczywiście nie byłby sobą jakby w coś nie zapierdolił
i tym sposobem któryś z sąsiadów zapewne był zdziwiony rankiem gdy zauważył pewne uszkodzenia prawego lusterka swojego samochodu
ja z Dziobem dokonałem nie łatwej sztuki wniesienia prezentu do mieszkania Anny
wszystko szło całkiem sprawnie
aż do dotarcia do drzwi mieszkania Anny – gdzie to źle obliczając ilość stopni wykonałem o jeden ruch nogą za daleko i… wylądowałem na skrzynce z licznikami
ale poważniejszych uszkodzeń ani ja ani skrzynka nie doznaliśmy
na początku zajęliśmy się zamontowaniem sprzętu grającego
i po chwili sprzęt już dawał do zrozumienia sąsiadom że tej nocy muszą schować głowę pod poduszkę lub też oglądać galę boksu
z racji oczekiwania na Monikę zwaną Moniur
zrobiliśmy sobie jeszcze pieszą wycieczkę po aparat cyfrowy który jak się potem okazało był rozładowany
gdy byliśmy już w komplecie impreza rozpoczęła się na dobre
oczywiście na osiemnastce nie mogło zabraknąć alkoholu
i tym razem alkoholu było aż za dużo
rozpoczęliśmy od toastu potem przyszedł czas na tort i jakże piękny śpiew
następnie tradycyjnie osiemnaście razy potraktowaliśmy pośladki Anny paskiem
w tak zwanym międzyczasie obserwowaliśmy wynik meczu Polska – Kazachstan
a poza tym oczywiście nie brakowało dużej ilości muzyki
było również duuużo dobrego jedzenia idealnie pasującego do przegryzania kolejnych kolejek
jak zwykle to bywa ja nie opuściłem żadnej kolejki ale byli i tacy którzy wybrali abstynencję i ich też rozumiem
najtwardszym zawodnikiem poza mną był Karol
niestety miał pewne problemy trawienne ale to już pod koniec imprezy
wcześniej bo około trzeciej w nocy pożegnaliśmy się z Dziobem który znalazł jedyny bezpłatny środek transportu na Płaszów
impreza rozkręciła się na dobre
muzyka zaczęła coraz bardziej zachęcać do tańca
chociaż możliwe że było to również powodem rosnącego stężenia alkoholu we krwi
niestety Anna miała trochę problemów z bólem głowy i gorączką więc część imprezy ją ominęła ale nadrobimy to jeszcze
ja jako jedyny z przedstawicieli płci męskiej przełamałem się i rozpocząłem wymachiwanie bioderkami
nie długo później doznałem pewnego uszczerbku na zdrowiu w skutek uderzenia głową w moją brodę – uderzenie to było tak niefortunne i dosyć solidne że przyciąłem sobie język wraz z wargą, doznałem również efektu przyciemnienia obrazu
dodam że do końca imprezy miałem pewne trudności z prawidłową dykcją z racji napuchniętego języka
niestety impreza nieuchronnie zbliżała się ku nieubłaganemu końcowi
ostatnie chwile przed zaśnięciem spędziłem na wybitnie nie inteligentnej rozmowie z Karolem
rozumieliśmy się dosyć dobrze ponieważ mieliśmy podobną ilość kolejek za sobą
ostatnim moim wyczynem na osiemnastce było zaczerpnięcie łyka wyborowej wprost z przysłowiowego ‘gwinta’
następnie rozgościłem się na fotelu i zasnąłem
rankiem trzeba było się ewakuować z lokalu
dostałem jeszcze w prezencie napoczętą przeze mnie flaszkę wyborowej na pożegnanie
i z jakże nieprzyjemnym kwasem w mordkach udaliśmy się do domów
ja wręczyłem jeszcze tacie flaszkę w ramach prezentu
i udałem się w kierunku łóżka odespać jakże intensywnie spędzoną noc
kac trzymał dosyć długo muszę przyznać
jeszcze w poniedziałek był on odczuwalny
na osiemnastce zjawili się: oczywiście Anna
oraz Monika, Moniur, Karol, Tomasz, Dziob oraz Drevniaczek czyli ja
na zakończenie chcę jeszcze raz życzyć Annie spełnienia najskrytszych marzeń, życzę Ci też abyś zawsze mogła polegać na swych przyjaciołach oraz żebyś znalazła w swym już dorosłym życiu to co jest w nim najważniejsze
bless!
październik 17, 2007 o 19:31
Fajna notka^_^ strasznie pozytywna. jedno sie nie zgadza – ja troche tez pokrecilem bioderkamy xD co do 18 nastki to bylo swetnie:D zarcia bylo w pierony i zostalo jeszcze:D Alhocholu tez mieliscie duzo;] ogolnie to był OGIEN!!!! XD bless!
październik 18, 2007 o 15:46
…nic…. nic nie pamietam…
październik 19, 2007 o 21:32
Znowu się rozpisałeś w 3 dupy XD ale z powodu treści moge Ci to wybaczyć xD Było Fajnie, ale z chorobą ostatecznie przegrałem… noi z Płaszowem XD
październik 21, 2007 o 08:30
ja osobiscie pol imprezy przelezalam…
ale mam nadzieje ze sie dobrze bawiliscie i wogole
i do tej pory nie moge rozkminic jak Karol obrzygal sobie grzywke
bless!