Tym razem na poemat albo epicką opowieść nie ma co liczyć
za mało miałem czasu w weekend żeby sporządzić skrupulatne streszczenie tygodnia
będzie więc trochę bardziej w skrócie
rozpocznijmy tradycyjnie od poniedziałku
jak wiadomo w polskiej kulturze ugruntowany jest słynny pogląd ‘nie lubię poniedziałków’ powstała na ten temat nawet bardzo zresztą fajna komedia o tym samym tytule
ale ja akurat lubię poniedziałki przynajmniej w tym roku szkolnym
ponieważ w poniedziałek nie ma żadnych bardziej stresujących lekcji
i tym razem również do szkoły wybrałem się z pełnym spokojem
miałem co prawda pewne znaczne braki snu spowodowane pisaniem zadania z przedsiębiorczości do około drugiej nad ranem
ale dwa pierwsze WF-y zdecydowanie polepszyły moją motorykę zachowań
były to całkiem ciekawie zapowiadające się lekcje z racji niedawnej wycieczki na której to nie udało się nam poznać w żadnym stopniu osobowości Wampira
jak sie okazało tym razem WF był trochę luźniejszy aczkolwiek sielanki nie było
na przedsiębiorczości głównym tematem były oczywiście zadania domowe które każdy oddać musiał a większość tych wypracowań wyglądała bliźniaczo podobnie
trzeba pogratulować odwagi ludziom którzy bezkompromisowo skopiowali tekst z Wikipedii a takich nie brakowało
potem mieliśmy lekcję WOS-u na której pan Jończyk starał się nas trochę podenerwować faktem że niby wcale nie jesteśmy zwolnieni z obowiązku odpowiedzi ustnej
na całe szczęście to był jedynie żart
cóż i przyszedł czas na jakże umoralniającą lekcję religii
komentarz do tej lekcji ? chwila milczenia … tak to w pełni wystarczy
a na koniec oczywiście lekcja języka polskiego która jak zwykle była ‘pasjonująca’
przejdźmy do wtorku
rozpoczęło się trochę nerwowo od zapowiedzi pani ‘Trudnej Do Przeoczenia’ o przepytaniu kilku osób – ale jak zwykle nie udało się jej zagospodarować odpowiednio czasu i przepytywanie odłożyła o tydzień
kolejną lekcją była chemia
i nadszedł ten nie miły czas kiedy to trzeba napisać sprawdzian
przy Wielkiej Szu motywacja do nauki na sprawdzian była tak jakby automatyczna
ale teraz było z tą motywacją ciężko
na sprawdzianie też lekko nie było
zamiast czterech, pięciu krótkich zadań na kartkach czekało na nas dwanaście zadań co odrobinę przytłaczało
po dwóch nie łatwych lekcjach chemii nadszedł czas na dwie ‘zakręcone’ matematyki
o logarytmach wiem tyle że istnieją i chyba każdy zadaje sobie to jakże silnie nasuwające się na myśl pytanie – istnieją ale… kurwa… w jakim celu ?
i tym sposobem po dwóch lekcjach na których inni rozwiązywali zadania a ja przepisywałem je z tablicy – dotrwaliśmy do końca lekcji ponieważ lekcji języka zwieszonego nie było
w środę też nie było łatwo
dwie matematyki tym razem nie były tym mniej przyjemnym aspektem dnia
tym razem mniej przyjemnie było na języku angielskim
mieliśmy do nauczenia niby tylko jedną stronę słówek ale ponieważ należały one do grupy tych nie używanych na co dzień – nie było łatwo
i niby ocena pozytywna ale nie mi akurat z języka angielskiego nie wystarcza
pewnym pocieszeniem była piątka z aktywności
po angielskich oczywiście nadszedł czas na lekcję WF-u
tym razem graliśmy w piłkę nożną co znacznie polepszyło wszystkim humory
po WF-ach zazwyczaj trzeba się udać na lekcję języka niemieckiego ale tym razem prawdopodobieństwo odpowiedzi ustnej było zbyt wielkie i razem z Mad Majkiem udałem się w kierunku chaty Dyńki – nie myślcie za dużo – to nie był melanż a jedynie sposób na przezimowanie dwóch godzin
teraz powinienem zacząć opisywać czwartek ale tak jakby byłem nieobecny
posiedziałem sobie w kolejce, podpisałem papierek i nie muszę się już martwić że przyjdzie mi zapłacić ‘półtora koła’ z racji nie stawiania się na szczepienie
ale najistotniejszym akcentem czwartku było zebranie z rodzicami
jak to już stało się tradycją w liceum zawsze po powrocie z tego typu spotkania moi rodzice mieli mnóstwo wątpliwości co do mojej edukacji
innymi słowy było ostro
tym razem było spokojnie
i oby tak już było do końca
piątek zacząłem godzinę wcześniej niż reszta ponieważ nie zostałem poinformowany że pierwszej lekcji nie ma
wykorzystałem ten czas na naukę matematyki gdyż godzinę później pisaliśmy kartkówkę/sprawdzian
z nauki wiele nie wynikło bo zadania jak zwykle były ciekawe…
przejdźmy do lekcji polskiego
rozpoczęliśmy na niej przerabianie lektury ‘Chłopi’ i jak to zwykle bywa mało kto w klasie przeczytał choćby streszczenie więc praca na lekcji spoczywała na barkach kilku osób które były dobrze przygotowane zresztą jak zwykle
na koniec tego dosyć ciężkiego tygodnia mieliśmy jeszcze okazję zapoznać się z wykładem bliżej nie określonego księdza Piotra który to przynudzał na temat ’stosunków damsko-męskich’ każda interpretacja tego tematu pasuje
i po tej gruntownie prze-nudzonej lekcji mogliśmy się zasłużenie udać do domu
podsumowując tydzień był trudny ale mam nadzieję że przynajmniej w większej części będzie pozytywny ‘ocenowo’
miało być krótko i chyba wyszło średnio
bless!
listopad 12, 2007 o 21:42
Dzięki Ci składając o Wielka Sosno wchodzę w nowy tydzień szkolny xD
listopad 12, 2007 o 23:40
Zapomniałeś dodać, że Grześ mnie znokautował
a reszta “Bożo Wporzo”
Pozdro 600 ;]
listopad 14, 2007 o 06:09
a chemie poprawimy!