Szkoły tydzień dziewiąty…

Tym razem na poemat albo epicką opowieść nie ma co liczyć :| za mało miałem czasu w weekend żeby sporządzić skrupulatne streszczenie tygodnia :) będzie więc trochę bardziej w skrócie ;) rozpocznijmy tradycyjnie od poniedziałku ;) jak wiadomo w polskiej kulturze ugruntowany jest słynny pogląd ‘nie lubię poniedziałków’ powstała na ten temat nawet bardzo zresztą fajna komedia o tym samym tytule :) ale ja akurat lubię poniedziałki przynajmniej w tym roku szkolnym ;) ponieważ w poniedziałek nie ma żadnych bardziej stresujących lekcji :) i tym razem również do szkoły wybrałem się z pełnym spokojem :) miałem co prawda pewne znaczne braki snu spowodowane pisaniem zadania z przedsiębiorczości do około drugiej nad ranem ;) ale dwa pierwsze WF-y zdecydowanie polepszyły moją motorykę zachowań :) były to całkiem ciekawie zapowiadające się lekcje z racji niedawnej wycieczki na której to nie udało się nam poznać w żadnym stopniu osobowości Wampira :) jak sie okazało tym razem WF był trochę luźniejszy aczkolwiek sielanki nie było :) na przedsiębiorczości głównym tematem były oczywiście zadania domowe które każdy oddać musiał a większość tych wypracowań wyglądała bliźniaczo podobnie ;) trzeba pogratulować odwagi ludziom którzy bezkompromisowo skopiowali tekst z Wikipedii a takich nie brakowało :) potem mieliśmy lekcję WOS-u na której pan Jończyk starał się nas trochę podenerwować faktem że niby wcale nie jesteśmy zwolnieni z obowiązku odpowiedzi ustnej :) na całe szczęście to był jedynie żart ;) cóż i przyszedł czas na jakże umoralniającą lekcję religii :) komentarz do tej lekcji ? chwila milczenia … tak to w pełni wystarczy ;) a na koniec oczywiście lekcja języka polskiego która jak zwykle była ‘pasjonująca’ :) przejdźmy do wtorku ;) rozpoczęło się trochę nerwowo od zapowiedzi pani ‘Trudnej Do Przeoczenia’ o przepytaniu kilku osób – ale jak zwykle nie udało się jej zagospodarować odpowiednio czasu i przepytywanie odłożyła o tydzień ;) kolejną lekcją była chemia :) i nadszedł ten nie miły czas kiedy to trzeba napisać sprawdzian :) przy Wielkiej Szu motywacja do nauki na sprawdzian była tak jakby automatyczna :) ale teraz było z tą motywacją ciężko ;) na sprawdzianie też lekko nie było :) zamiast czterech, pięciu krótkich zadań na kartkach czekało na nas dwanaście zadań co odrobinę przytłaczało ;) po dwóch nie łatwych lekcjach chemii nadszedł czas na dwie ‘zakręcone’ matematyki :) o logarytmach wiem tyle że istnieją i chyba każdy zadaje sobie to jakże silnie nasuwające się na myśl pytanie – istnieją ale… kurwa… w jakim celu ? ;) i tym sposobem po dwóch lekcjach na których inni rozwiązywali zadania a ja przepisywałem je z tablicy – dotrwaliśmy do końca lekcji ponieważ lekcji języka zwieszonego nie było ;) w środę też nie było łatwo :) dwie matematyki tym razem nie były tym mniej przyjemnym aspektem dnia :) tym razem mniej przyjemnie było na języku angielskim :) mieliśmy do nauczenia niby tylko jedną stronę słówek ale ponieważ należały one do grupy tych nie używanych na co dzień – nie było łatwo :) i niby ocena pozytywna ale nie mi akurat z języka angielskiego nie wystarcza ;) pewnym pocieszeniem była piątka z aktywności ;) po angielskich oczywiście nadszedł czas na lekcję WF-u ;) tym razem graliśmy w piłkę nożną co znacznie polepszyło wszystkim humory ;) po WF-ach zazwyczaj trzeba się udać na lekcję języka niemieckiego ale tym razem prawdopodobieństwo odpowiedzi ustnej było zbyt wielkie i razem z Mad Majkiem udałem się w kierunku chaty Dyńki – nie myślcie za dużo – to nie był melanż a jedynie sposób na przezimowanie dwóch godzin ;) teraz powinienem zacząć opisywać czwartek ale tak jakby byłem nieobecny ;) posiedziałem sobie w kolejce, podpisałem papierek i nie muszę się już martwić że przyjdzie mi zapłacić ‘półtora koła’ z racji nie stawiania się na szczepienie ;) ale najistotniejszym akcentem czwartku było zebranie z rodzicami :) jak to już stało się tradycją w liceum zawsze po powrocie z tego typu spotkania moi rodzice mieli mnóstwo wątpliwości co do mojej edukacji :) innymi słowy było ostro :) tym razem było spokojnie ;) i oby tak już było do końca ;) piątek zacząłem godzinę wcześniej niż reszta ponieważ nie zostałem poinformowany że pierwszej lekcji nie ma :) wykorzystałem ten czas na naukę matematyki gdyż godzinę później pisaliśmy kartkówkę/sprawdzian :) z nauki wiele nie wynikło bo zadania jak zwykle były ciekawe… :) przejdźmy do lekcji polskiego :) rozpoczęliśmy na niej przerabianie lektury ‘Chłopi’ i jak to zwykle bywa mało kto w klasie przeczytał choćby streszczenie więc praca na lekcji spoczywała na barkach kilku osób które były dobrze przygotowane zresztą jak zwykle ;) na koniec tego dosyć ciężkiego tygodnia mieliśmy jeszcze okazję zapoznać się z wykładem bliżej nie określonego księdza Piotra który to przynudzał na temat ’stosunków damsko-męskich’ każda interpretacja tego tematu pasuje ;) i po tej gruntownie prze-nudzonej lekcji mogliśmy się zasłużenie udać do domu ;) podsumowując tydzień był trudny ale mam nadzieję że przynajmniej w większej części będzie pozytywny ‘ocenowo’ :) miało być krótko i chyba wyszło średnio ;) bless! ;)

Odpowiedzi: 3 do “Szkoły tydzień dziewiąty…”

  1. szatanek Says:

    Dzięki Ci składając o Wielka Sosno wchodzę w nowy tydzień szkolny xD

  2. EDDy Says:

    Zapomniałeś dodać, że Grześ mnie znokautował :D a reszta “Bożo Wporzo” :D Pozdro 600 ;]

  3. Kar Says:

    a chemie poprawimy! :D


Dodaj komentarz