Rok 2007 przechodzi do historii…

Czuje że znowu będzie to sentymentalny wpis ;) ale postaram się nie rozwlec zbytnio :)

Rok 2007 był pod wieloma względami podobny do minionych siedemnastu które miałem okazje przeżyć na tym świecie :) świeciło to samo słońce, doba ciągle liczyła tylko dwadzieścia cztery godziny a dyktatorem na Kubie jest dalej Fidel Castro ;) ale na całe szczęście wiele innych rzeczy było zupełnie odmiennych :) przede wszystkim trzeba podkreślić że jest to osiemnasty rok mojego życia więc jakby nie było – osiągnąłem tą ‘wymarzoną’ pełnoletność :) nie wydaje mi sie żebym z tego powodu spoważniał albo wydoroślał bardziej niż było to wcześniej :) na pewno się zmieniłem – i nie chodzi mi tu o wygląd zewnętrzny bo grzywka jak stała tak stoi :P ktoś kiedyś powiedział że ‘człowiek uczy się na własnych błędach’ i to musiał być mądry człowiek ;) pod tym względem w tym roku nauczyłem się wiele :) ale oczywiście nie popełniałem samych błędów ;) były też i sukcesy – te ‘małe’ i te większe, te o których wiedzą wszyscy, te o których wiedzą nieliczni no i te o których wiem tylko ja – nie było spektakularnych sukcesów ale może to i lepiej – zawsze pozostaje większa motywacja ;) podsumowując ten rok nie można pominąć najmilszego okresu czyli wakacji :) w tym roku wakacje wyglądały zupełnie inaczej :) nie pojechałem na wieś jak to zwykle bywało :) nad morze też nie :) tym razem wakacje były pełne kontrastów :) zaczęły się pięknie niczym w bajce :) wielka miłość, wielkie szczęście potem wielka przygoda jaką był wyjazd do Londynu :) niestety wszystko to było jak piękny sen :) skończyło się szybko i do tego sprawiło mi ból… ale w pamięci pozostaną mi tylko te piękne wspomnienia ;) przyszedł też czas na moją osiemnastkę na której mimo ogólnie przyjętej tradycji się nie upiłem ;) potem był wyjazd do Gródka z przyjaciółmi :) było trochę krucho z kasą ale mimo odżywania się makaronem z sosem ze słoika wszystkim dopisywał humor – bo nie kasa jest najważniejsza ;) oczywiście były też nielicznie dni burżujstwa :) ogólnie wypad do Gródka był genialny w swej spontaniczności ;) po powrocie z Gródka marzył się nam kolejny wyjazd :) i udało mi się takowy rozkminić :) tym sposobem w sierpniu pojechaliśmy do Iwkowej :) jest to zadupie jakich w Polsce wiele :) warunki też łatwe nie były ale poradziliśmy sobie ;) bawiliśmy się jak zwykle bardzo dobrze ;) i niestety na tym wakacje się zakończyły :) zaczęła się wredna, wkurwiająca, wyprowadzająca z równowagi, niewdzięczna, dobijająca, niesprawiedliwa (i mógłbym tak długo ;) ) o czym mowa? :) no chyba nie trudno się domyślić że o szkole :) mam takie osobiste wrażenie że nauczycielami zostają w większości ludzie z wielkimi kompleksami którym ‘coś’ nie wyszło :) w naszym ‘jedenastym zakładzie’ na prawdę fajnych nauczycieli można policzyć na palcach i to jednej ręki :) myślę że dobrym rozwiązaniem tego problemu byłby obowiązkowe badania psychiatryczne kandydatów na nauczycieli :) no i niezależni dyrektorzy szkół powoływani z zewnątrz – rozwiązałoby to problem ‘układzików’ :) i w tym miejscu pochwalam pana Rzecznika Praw Dziecka który najprawdopodobniej tez nie lubił szkoły i nauczycieli ;) ale dość o szkole :) ten rok był upłynął tez pod znakiem ‘osiemnastek’ :) zaproszeń miałem wiele aczkolwiek starannie wyselekcjonowałem imprezy na które się udałem ;) wszystkie osiemnastki będę miło wspominał ;) nie zapomnę pijaka Skiby ;) ani ‘Louis Marii’ :D niestety wraz z końcem roku wszyscy z naszej ‘Elyty’ już swoje imprezy z okazji osiemnastych urodzin zorganizowali :) ale dziewiętnaste urodziny też można hucznie uczcić ;) na tym zakończę podsumowanie roku ;) najważniejsze moim zdaniem oczywiście wydarzenia wymieniłem ;) jak ktoś chce sobie je lepiej przypomnieć to zapraszam do archiwum ;) skrupulatnie opisywałem w notkach :)

Na koniec przydałby się jakieś życzenia na Nowy Rok :) życzenia będą skierowane do wąskiej grupy ludzi ;)

No to jedziemy z życzeniami: Oby ten Nowy 2008 Rok obfitował w same pozytywne oceny ;) oby matury były zdane z wysokim procentem na świadectwie i nie wiele niższym w trakcie opijania sukcesu procentem w głowie ;) oby na studniówce wstąpił w nas duch Johna Travolty niczym w “Saturday Night Fever” i Patricka Swayze z “Dirty Dancing” i żebyśmy nóg nie połamali chociaż :D oby udało się nam wszystkim zdać na studia i oby na tych studiach wiodło nam się dobrze :) oby miłość spotkała tych których jeszcze do tej pory nie spotkała ;) i oby zagościła w sercu na zawsze :) a na koniec życzę już tylko zdrowia ;) kasy nie będe życzył bo pieniądze szczęścia nie dają ;)

Trzymajcie się wszyscy ciepło bo piździ za oknem :P bless! :D do zobaczenia w nowym roku :)

Inne spojrzenie na siłę człowieka

To będzie notka skłaniająca do refleksji i przedstawiająca mój sposób widzenia świata :) nie będzie lekka łatwa i przyjemna więc jeżeli ktoś takiej oczekuje to może już zakończyć lekturę :) a jeżeli chcesz jednak czytać dalej to pamiętaj że jest to moja bardzo osobista refleksja więc jeśli nie wiesz co napisać w komentarzu to nie pisz nic bo komentarze głupie i bez sensu będą usunięte Czytaj resztę wpisu »

Magia świąt :)

Mógłbym opisać setki rzeczy, wydarzeń i odczuć jakie towarzyszą świętom Bożego Narodzenia :) ale nie bójcie się tym razem większą część pozostawię tam gdzie jest a tu znajdziecie kwintesencję ;)

Wiadomo że każdy odbiera święta na swój własny niepowtarzalny sposób :) dla jednych jest to okres wolny od zajęć lekcyjnych :P dla innych jest to czas przemyśleń i refleksji o tym co było, jest i będzie :) ale są i tacy dla których święta nie mają jakiegoś magicznego – metafizycznego znaczenia – dla nich są to zwykłe dni wolne od pracy jedyna różnica to to że w telewizji jest trochę bogatsza oferta niż na co dzień :) oczywiście można podawać jeszcze wiele przykładów i tych pozytywnych i tych które przygnębiają :) ale ja podam jeszcze tylko jeden przykład – jak ja odbieram święta ;)

Nie będę ukrywał że odbieram święta również jako czas w którym nie trzeba odwiedzać szkoły ale nie to jest dla mnie najważniejsze :) z świętami mam mnóstwo wspaniałych wspomnień z lat dzieciństwa – pewnie jak większość z was ;) pamiętam że rodzice zawsze wymyślali jakiś podstęp żeby oderwać mnie i moją siostrę od obserwacji choinki i zawsze się im udawało ;) mama odwracała naszą uwagę a w tak zwanym międzyczasie tata niczym rasowy sprinter w pełnym biegu wyjmował schowane na najwyższych półkach w szafie prezenty i podrzucał je pod choinkę :D wtedy oczywiście nie miałem o tym zielonego pojęcia – byłem święcie przekonany że odwiedził nas Mikołaj ;) ale ‘Mikołaj’ nie miał ze mną łatwego życia :P od najmłodszych lat lubiłem wprowadzać nawet najśmielsze pomysły w życie ;) i tym sposobem zaczęły powstawać ‘pułapki’ na Świętego Mikołaja :P nie były to pułapki wybitne więc tata zazwyczaj bez trudu je omijał ale pamiętam że jeden jedyny raz nie zauważył podle czyhającego na jego drodze sznurka przywiązanego do nogi stołu i krzesła ;) ale mimo upadku nie został zdemaskowany :P udało mu się podrzucić prezenty w pozycji leżącej a nam wmówił że chciał złapać Mikołaja :P zresztą podkładanie prezentów pod choinkę było tylko ‘wisienką na torcie’ :) rodzice zawsze wkładali mnóstwo wysiłku w przygotowania do świąt :) oczywiście zawsze starałem się pomagać jak tylko potrafiłem ale jako mały gówniarz nie wiele potrafiłem pomóc ;) i akurat wtedy kiedy moja pomoc była raczej symboliczna pracy w domu było najwięcej :) wtedy na święta przyjeżdżała do nas liczna rodzina taty :) teraz z wielu różnych powodów na Wigilii jest u nas już dużo mniej osób :) ale wtedy mimo nie przespanych nocy i pomimo że były to czasy kiedy w domu ciężko było ‘związać koniec z końcem’ to rodzice w trakcie Wigilii promienieli szczęściem :) w tym właśnie czasie znikały ich problemy, zmęczenie a czasami i przygnębienie – te kilka wspaniałych chwil kiedy można się swobodnie cieszyć świąteczną atmosferą :) mówi się że ogólnie pojęty świat odbieramy w sposób bardzo podobny do tego jak odbierali go nasi rodzice i jest w tym trochę prawdy – przynajmniej w kwestii świąt ;) święta są dla mnie właśnie tymi momentami w których nie myślę o problemach :) zapominam o bolesnych porażkach :) i delektuje się świąteczną atmosferą ;) w zasadzie święta Bożego Narodzenia to są dni na które czekam cały rok a kiedy już się zbliżają to nawet okna myje się jakby przyjemniej ;) ogólnie porządki przedświąteczne mimo że takie same jak przez cały rok to jednak są inne :) a tuż przed samą Wigilią zaczyna się to co uwielbiam czyli gotowanie ;) klejenie uszek do barszczu jest wręcz coroczną ceremonią :) ukoronowaniem wszystkich tych przygotowań jest Wigilia która u mnie w domu zaczyna się zawsze o godzinie osiemnastej :) na początek oczywiście dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia i oby wszystkie z nich zawsze się spełniały ;) a potem przechodzimy do konsumpcji :P może na stole nie ma dwunastu różnych potraw ale i tak jedzenia jest na tyle dużo że po Wigilii człowiek staje się ociężały ;) więc przy towarzystwie zazwyczaj dosyć burzliwych rozmów i dobrego wina w kieliszku resztę wieczoru i nocy spędzamy w rodzinnym gronie :) dalsza część świąt wygląda podobnie :) spędzana głównie w gronie rodziny :) i tak wyglądają święta w moich oczach ;) a jeżeli ktoś miałby jeszcze ochotę zapytać – czy lubię święta to odpowiem zdecydowanie NIE! – ja świąt nie lubię ja po prostu KOCHAM ŚWIĘTA! :D na koniec zarzucę jeszcze garścią życzeń ;) życzę Wam wszystkim radosnych, spędzonych w gronie najbliższych Wam osób Świąt Bożego Narodzenia i żeby pod choinką było sporo wymarzonych prezentów :P przyniesionych przez Mikołaja oczywiście ;) trzymajcie się ciepło :) bless! :D

Fenomen ‘kulki’ ;)

Najpierw należy się małe wprowadzenie dla ludzi niewtajemniczonych ;) ‘kulka’ to pospolicie używane określenie gry Babo Violent 2 :) a teraz trochę danych technicznych o samej grze ;)

Jest to gra typu multiplayer :) można ją zaliczyć do ’strzelanek’ aczkolwiek jest to dosyć nietypowa ’strzelanka’ – kierujemy w niej ‘kulką’ za pomocą ‘W; S; A; D-u” oraz myszki :) mamy tylko jeden tryb ‘kamery’ – tak zwany tryb ‘z lotu ptaka’ ;) co do wymagań sprzętowych to są one na tyle niskie że gierka uruchamia się bez problemów również na moim kompie ;) według twórców gry wystarczy nam komputer z PIII 500MHz; 128MB RAM; DirectX 8.1 i około 14 MB miejsca na twardym dysku ;) no i oczywiście dostęp do internetu ;) gra jest w pełni darmowa bez żadnych ograniczeń :) nie ma tu żadnych płatnych upgrade-ów – ściągasz plik instalacyjny ze strony RndLabs – instalujesz i zaczynasz grać :) ‘kulka’ została udostępniona do ściągnięcia we wrześniu 2006 :) początkowo miała być jedynie prostym testerem bibliotek sieciowych na odrobinę przerobionym do tych celów ’silniku’ z Quake-a III :) ale w krótkim czasie większość załogi RndLabs odkryła jak bardzo grywalna jest ta prosta gierka ;) mamy w niej do wyboru 52 mapy, 23 ’skórki’ kulek, 8 broni podstawowych, 2 bronie dodatkowe + pole siłowe :) do tego 2 granaty i jeden koktajl Mołotowa po każdym respawnie :) ‘apteczki’ otrzymujemy po ‘zabiciu’ kulki :) jeżeli zabita kulka miała jeszcze granaty – one również pozostaną w miejscu ‘zgonu’ ;)

To tyle jeżeli chodzi o sprawy techniczne ;) teraz czas na zasady – nie jest ich zbyt wiele ;) wystarczy tylko ‘rozwalać’ przeciwników wszystkimi możliwymi środkami i nie dać się zabić ;) i to wcale nie jest takie proste jak się wydaje :) bronie są zróżnicowane ale żadna nie ma zdecydowanej przewagi ;)

  • zwykły karabin maszynowy – nie ma zbyt dużej siły ognia ale jest za to celny i ma niewielki odrzut :)
  • podwójny karabin maszynowy (a właściwie działko maszynowe) – używane najczęściej – skuteczne na krótkich i średnich dystansach a przy dużych umiejętnościach i obserwacjach mapki – można ustrzelić kogoś na duży dystans ;)
  • chain gun ( czyli minigun lub też jak kto woli sześciolufowe działko automatyczne systemu Gatlinga ;) ) – skuteczne raczej na krótkim dystansie z racji dużego rozrzutu – można tez używać na średnim dystansie ale na dłuższy dystans nam sie nie przyda – trzeba strzelać krótkimi seriami ponieważ szybko się przegrzewa – w moim odczuciu krótkie serie wpływają tez korzystnie na celność ;)
  • shotgun ( czyli strzelba ;) ) – moja ulubiona broń :D – najskuteczniejsza na krótkim dystansie a najlepiej dodać do tego element zaskoczenia aby być pewnym sukcesu – tzw. ‘Hello!’ ;) potężna siła ognia wystarcza aby unicestwić wrogą kulkę jednym strzałem aczkolwiek jeżeli nie uda się nam za pierwszym strzałem to pozostaje nam uciekać z linii ognia bo nie jest to zbyt szybkostrzelna broń ;) mamy do dyspozycji jedynie 6 naboi – korzystać trzeba mądrze ponieważ nie ma opcji wymuszenia przeładowywania więc jeżeli akurat skończyły się naboje a nie masz gdzie się schować na czas przeładowywania (który jest wrednie długi :P ) to kończysz jako kolejny ‘frag’ na koncie przeciwnika ;)
  • karabin snajperski – dla mnie broń nieodgadniona ;) ciężko jest kogoś ustrzelić z racji długiego odstępu pomiędzy dwoma wystrzałami, na dłuższą odległość dysponujemy jedynie widokiem ‘z lunety’ który ogranicza nam pole widzenia co sprawia że jesteśmy praktycznie bezbronni na krótki dystans :) ale muszę przyznać że jeżeli ktoś potrafi się dobrze posługiwać tą bronią to ciężko jest go pokonać ;) broń tylko dla zawodowców ;)
  • bazooka ( czyli ręczna wyrzutnia rakiet ;) ) – przez uważających się za genialnych i super doświadczonych graczy na otwartych serwerach broń ta jest uważana za używaną jedynie przez tak zwanych ‘noob-ów’ :) śmiem się z tą opinią nie zgodzić – wcale nie jest łatwo kogoś trafić a nie zawsze jedno trafienie wystarcza aby zdobyć ‘frag-a’ :) na krótki dystans jesteśmy raczej bezbronni :)
  • działo fotonowe – wystrzeliwuje promień fotonowy na dużą odległość – ograniczoną zazwyczaj jedynie przez mury i ściany :) promień utrzymuje się i zadaje obrażenia przez około dwie sekundy :) nie radzę poruszać się wzdłuż promienia – pewna śmierć ;) przydatne na średnich i dużych dystansach ;)
  • miotacz ognia – cóż tu się wiele rozpisywać – każdy wie jak działa, każdy wie że jest na drugim stopniu podium pod względem poziomu irytacji jaki wywołuje u chyba każdego ’spalonego’ :P przydatne na krótki dystans :)

Są też bronie dodatkowe:

  • granaty – przydatne w wielu sytuacjach – dla ludzi z ’szóstym’ zmysłem wręcz idealna broń ;)
  • koktajl Mołotowa – proste a zarazem zabójcze ;) – trzecie miejsce na podium najbardziej irytujących – ile to razy przypadkiem wturlało się we własny ogień pozostały z koktajlu :P broń oczywiście na krótki dystans :)
  • popup knives – wyskakujące noże w dosłownym tłumaczeniu ;) – ostatnia deska ratunku w sytuacji sam na sam – przykładowo w trakcie wrednie długiego reloadu shotguna ;) – czasem niestety system wykrywania obrażeń szwankuje i pomimo że mieliśmy z kimś ‘kontakt’ i użyliśmy noży – nic się nie stało – to zazwyczaj skutkuje śmiercią ponieważ musimy odczekać chwilę na możliwość użycia podstawowej broni :) skuteczna tylko w trakcie ‘kontaktu’ z drugą kulką :)
  • pole siłowe – w sumie bezużyteczne – w trakcie użycia nie możemy strzelać – chroni nas przed obrażeniami na krótko :)
  • nuklearny ładunek wybuchowy ( typu Achmed The Dead Terrorist :D ) – broń z serii ‘kamikadze – boski wiatr’ ;) użycie skutkuje pewną śmiercią naszej kulki – pytanie tylko czy w trakcie odliczania do wybuchu uda się nam do kogoś zbliżyć na tyle aby ‘zabrać’ go ze sobą do ‘krainy wiecznych łowów’ :P czy też ktoś nas za ten czas rozwali ;) jest to według mnie zwycięzca w kategorii Najbardziej Irytująca Broń :D skuteczna na krótki dystans – właściwe jedynie w obszarze wybuchu ;)

Zapytacie – ‘co takiego jest w tej grze czego nie ma w innych sieciówkach?’ i zapewne chwilę później włączycie WoWa albo… Tibie :D otóż odpowiedź jest prosta – grywalność i prostota w jednym ;) można się odprężyć na parę chwil i ‘ownić’ lub ‘lamić’ zależnie od umiejętności i poziomu koncentracji ;) liczy się tu też gra zespołowa w trybach Team Death Match i Capture The Flag ;) Free For All to zwykłe naparzanie się ze wszystkimi i jest tylko alternatywą w wypadku malej ilości grających :)

Podsumowując Babo Violent 2 jest grą która ma właściwie same plusy ;) jest darmowa, prosta, ma niskie wymagania, jest odprężająca i łączy ludzi no i jeden duży plus – szybkie wiadomości :P jedyny minus to fakt że czasem można się zapomnieć i spędzić nawet kilka godzin na zmienianiu aerodynamiki innych kulek ;)

Trzynasty tydzień szkoły…

Po kilku tygodniach nieobecności powraca stały element mojego bloga czyli streszczenie ubiegłego tygodnia :) a trzynasty tydzień roku szkolnego rozpoczął się całkiem spodziewanie od poniedziałku ;) WF-y przyniosły ze sobą dwa sprawdziany :) obydwa niezbyt mnie ucieszyły :) sprawdzian ze skakania przez skakankę na czas jest co najmniej nie na poziomie :P a dla kogoś kto tak jak ja – nigdy nie umiał i nie miał chęci się nauczyć skakać przez skakankę był to trudny sprawdzian :) kolejna lekcja przyniosła kolejny nie zbyt miły dla mnie sprawdzian z dwutaktu :) przez dziewięć lat uczęszczania do sportowej szkoły uczyli mnie grać w siatkówkę ;) we własnym zakresie skillowałem granie w piłkę nożną :) miałem tez krótką – na szczęście dla mojego rozwoju psychicznego :P – przygodę z boksem :) ale koszykówka zawsze była, jest i będzie dla mnie czymś kompletnie obcym :) jak się więc dowiedziałem dwutakt w moim wykonaniu jest dwutaktem dozwolonym aczkolwiek odbiega od wymagań bo cytuję: ‘nie akcentuję wybicia się z lewej nogi’ – cóż bywa ;) po tych jakże nie miłych zaliczeniach przyszła pora na lekcję przedsiębiorczości i wykład kolegi Stivena – bogata gestykulacja oraz jakże monotonna wypowiedź była niezwykle… usypiająca ;) nadszedł czas na WOS – skończyła się pierwsza kolejka odpowiedzi ustnej i niestety rozpoczęła się kolejna :) mnie na szczęście nie spotkał ten los ale Dziob miał mniej szczęścia i po raz kolejny został zapytany :| a ocena wpadła mu taka jak zwykle… – będzie lepiej ;) następnie miała miejsce kolejna beznadziejnie nudna i nic nie wnosząca w nasze życie lekcja religii :) a na koniec zwiesiona lekcja polskiego na której to jak zwykle panował ogólny deficyt podręczników ;) wtorek rozpoczął się dla mnie niezwykle pozytywnie :) po wygłoszeniu referatu o Powstaniu Warszawskim który był dodam żywcem skopiowany z Wikipedii – otrzymałem kolejną – trzecią już ocenę bardzo dobrą co skutkuje moją najwyższą średnią ze wszystkich przedmiotów od początku liceum :D po tym jakże pozytywnym akcencie przyszedł czas – jak to zwykle w XI LO bywa – na akcent wielce negatywny w postaci sprawdzianu jak się dowiedzieliśmy już w trakcie jego pisania – dwugodzinnego sprawdzianu – obejmującego całą chemię organiczną czyli prawie cały ubiegły rok nauki ;) ocena pozytywna choć wielce potrzebna – pozostanie zapewne jedynie w sferze marzeń :) potem miały miejsce dwie matematyki na których jak to zwykle bywa nic nie rozumiałem – jedynie bezmyślnie spisywałem z tablicy :) na zakończenie dnia oczywiście lekcja języka polskiego :) ku memu wielkiemu zaskoczeniu – po raz pierwszy od początku roku szkolnego zostałem wybrany do czytania tekstu na głos :) i to jest chyba jedyna rzecz jaką pamiętam z tej lekcji :P ponieważ w środę mieliśmy ‘tylko’ maturę próbną z języka polskiego – mogliśmy się spokojnie udać popołudniu na bilard :) z racji licznej ekipy graliśmy na dwóch stołach :) zrobiliśmy mały turniej który to notabene z fartem i nie fartem udało mi się wygrać :P cztery wygrane i jedna przegrana partia ;) udało się nam wkręcić Mad Majka któremu bilard przypadł do gustu :) a jak wiadomo – ‘jest Majk – jest zabawa’ ;) przejdę już do tej mniej miłej strony tego tygodnia – czyli matury próbne :) w środę pisaliśmy język polski – czytanie ze zrozumieniem było nie za łatwe – przynajmniej dla mnie :) a tematy na wypracowanie były wredne :| na całe szczęście przeczytałem streszczenie “Wesela” co dawało mi odrobinę wiedzy którą jak najbardziej ‘rozlewnie’ starałem się zawrzeć ;) ogólnie matura poszła mi średnio – nie jest to dobry prognostyk przed właściwą maturą ale wiadome jest jedno – trzeba będzie przeczytać sporo streszczeń ;) w środę po maturze nie było lekcji więc przejdę do czwartku ;) w czwartek pisaliśmy maturę z języka angielskiego ;) na poziomie podstawowym czyli na tym na którym pisałem matura była prosta – nawet rozumienie ze słuchu nie było wielkim wyzwaniem :) a dłuższa forma wypowiedzi była na szczęście w formie listu nieformalnego ;) oby tak było w maju :P po maturze mieliśmy jeszcze dwie lekcje które odbywały się w normalny sposób niestety :) na polskim znów zaistniał problem braku podręczników ;) na angielskim jak zwykle było bardzo przyjemnie ;) pomimo faktu że czeka mnie pisanie sprawdzianu, kartkówki i listu formalnego w jednym tygodniu :P przejdźmy do piątku :) w piątek pisaliśmy maturę próbną z wybranego przedmiotu :) nie będę tu zbyt obiektywny bo napiszę jedynie swoje odczucia co do próbnej matury z geografii na poziomie rozszerzonym ;) z fakultetów z geografii wyniosłem jedynie spostrzeżenie o wysokim poziomie trudności zadań na maturę rozszerzoną z geografii – trochę mnie to przeraziło i sądziłem że osiągnięcie jakiś dziesięciu procent z tej próbnej matury będzie całkiem prawdopodobnym wynikiem :) ale ku mojemu zdziwieniu zadania wydawały mi się całkiem zrozumiałe i co najważniejsze – do rozwiązania ;) będąc w okolicach połowy arkusza i wypełniając rysunek wulkanu odpowiednimi nazwami które były podane w treści zadania! zastanawiałem się czy aby przypadkiem nie piszę matury na poziomie podstawowym – szybkim ruchem wróciłem więc na pierwszą stronę i dostrzegłem w tytule arkusza “Geografia – poziom rozszerzony” – to mnie przekonało że faktycznie piszę rozszerzoną geografię :D po napisaniu całej matury moje odczucia były pozytywne – jeżeli matura w maju wyglądałaby podobnie lub nie wiele trudniej – byłaby ona spokojnie w moim zasięgu ;) po maturze mieliśmy zgodnie z informacją zamieszczoną na tablicy ogłoszeń – zajęcia w bibliotece – czyli innymi słowy każdy robił co chciał ;) ale tylko przez pierwszą godzinę :) na drugiej musieliśmy się już udać na lekcję polskiego która jak zwykle ‘bardzo’ angażowała szare komórki :) potem mieliśmy mieć w ramach zastępstwa lekcję znienawidzonej przeze mnie informatyki ale ostatecznie skończyło się na godzinie wychowawczej :) i tym sposobem ten tydzień szkoły dobiegł upragnionego końca w postaci weekendu ;) w chwili pisania tej notki weekend w zasadzie dobiega końca więc mogę też wspomnieć że był to jeden z tych weekendów których nie ‘przepierdoliłem’ przed kompem i na gadu ;) gorąco polecam wypad w sobotni wieczór do Starego Portu na browca i trochę dobrej muzyki ;) najlepiej na wieczór w rytmie bluesa ;) ok kończę pisanie co by sie nie rozpisać ponad przeciętną ;) bless! ;)

Coś kontrowersyjnego – ostatnio modne ;)

Moja ambicja została podważona… podobno pisze notki streszczające ostatni tydzień lub jakąś imprezę i podobno fajnie się czyta te notki i ogólnie fajne są ale nie potrafię podobno napisać czegoś od siebie (to miało być bez urazy dla mnie ;) ) więc zaprawdę powiadam wam – potrafię pisać notki wzbudzające kontrowersje i teraz dam temu potwierdzenie w postaci napisania takowej notki :)

Zacznijmy może od tego że gdy będąc w hipermarkecie widzę kasjerkę to moja pierwsza myśl nie jest dla niej krytyczna – myślę sobie – jak bardzo jest zdesperowana ta kobieta że podejmuje się takiej niewdzięcznej i prawie niewolniczej pracy. Nie mogę jej krytykować bo nie wiem czemu znalazła się w takiej sytuacji :) podobno tego typu patrzenie jest patrzeniem ‘z klapkami na oczach’ i traktowaniem tej osoby jako ‘świętej krowy’ hmm… śmiem się z tym nie zgodzić ;) bo postawmy się sytuacji tej kasjerki – to możemy zrobić bez szkody dla ludzkości i bez obrażania kogokolwiek poza własną osobą – więc jakie okoliczności musiałby zajść żeby zmusić nas do podjęcia się takiej oto pracy ? W moim przypadku nie potrafię sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji – czemu? – odpowiedź jest prosta – mam swoje pragnienia, marzenia i plany na przyszłość :) możliwe że nie zrealizuje ich wszystkich a nawet bardzo prawdopodobne jest że większość z tych planów pozostanie tylko planami – takie jest życie ;) ale oczywiście nie brałem nigdy pod uwagę możliwości zostania kasjerem czy ochroniarzem w hipermarkecie – i powiedzmy sobie szczerze – nikt o takim losie nie marzy :) każdy ma większe ambicje – nawet ktoś kto świadomie olewa sobie szkołę i wykształcenie – chce być ‘kimś’ ;) bynajmniej nie ochroniarzem w hipermarkecie :) ale powracając do mojego wyobrażenia tej sytuacji – czemu tak trudno jest mi wyobrazić sobie siebie jako ochroniarza, kasjera, sprzątacza czy wykładacza asortymentu na półkach ? – jest trudno ponieważ znam siebie, swoje możliwości i wiem jakie podejmuje decyzje i ciężko jest mi jest posiadając taką wiedzę przewidzieć że kiedyś jednak coś ‘popchnie’ mnie do podjęcia tego typu pracy :) ale jednak są ludzie którzy taką prace wykonują – mają różne życiorysy, różne marzenia i odmienne postawy życiowe – zapewne chcieli ‘coś’ osiągnąć w swym życiu ale nie wyszło… czasem sami do tego doprowadzili bo nie myśleli w młodości że lepiej jest pomęczyć się w liceum niż iść ‘na luzie’ do technikum – tego typu ludzie zasługują na słowa krytyki to fakt ale nie można ich potępiać bo jednak pracują, nie kradną, nie oszukują a przynajmniej nie wszyscy ;) a reszta ochroniarzy, kasjerek, sprzątaczy itp. ? Może jest to mniejszość – ale są wśród nich tacy którzy chcieli osiągnąć wyższe wykształcenie a może kilku ma wyższe wykształcenie ? Więc co do cholery ich zmusiło do porzucenia swych ambicji ?! Możliwości jest wiele – wydarzyła się jakaś tragedia rodzinna, zmarła bliska im osoba a może student zaliczył ‘wpadkę’ po pijaku i musiał rzucić studia, ożenić się i utrzymywać swoją ‘rodzinę’ ? Można by podać jeszcze wiele scenariuszy bo życie lubi ‘pisać’ dużo różnorodnych ’scenariuszy’ życia ;) teraz może się ktoś oczywiście przyczepić że bardzo pobłażliwie patrzę tego typu problemy społeczne, można mi zarzucić że za mało jest krytyki albo że wręcz po cichu popieram to co ‘zrobili’ ze swym życiem Ci ludzie :) i może po części tak jest – po prostu nie zamierzam ich potępiać bo może za kilka, kilkanaście lat ktoś z tych którzy czytają teraz tą notkę skończy (czego oczywiście nikomu nie życzę) jako ten ochroniarz ‘Zdzisław’ – teraz pewnie każdy myśli “no kurwa mać kto jak kto ale nie ja” ale czy aby na pewno ..? Oby naprawdę nikogo życie nie pokierowało w tę stronę ;) ale wtedy przechodząc obok swojego dobrego kumpla który miał plany podobne do was a teraz chodzi z krótkofalówką wzdłuż kas w hipermarkecie – co pomyślicie ? Warto się nad tym zastanowić ;)

Tak na zakończenie pamiętajmy że nie powinniśmy oceniać ludzi zbyt pochopnie bo ludzkie losy są czasem bardzo zawiłe :)

To byłoby tyle jeżeli chodzi o moją własną opinię w tym temacie ;) nie zamierzam tą notką nikogo prowokować ani nie przeprowadzam jakiegoś wysoce wyimaginowanego testu psychologicznego który zaszufladkowałby was na tych co sie ze mną zgadzają (i są ‘mondży’ :P ) i tych którzy mają inny pogląd na tą sprawę (i są ‘gópi’ :P ) nikogo tą notką nie chciałem i nie chcę obrażać ;) to jest mój jak najbardziej subiektywny pogląd :) taka notka z cyklu “Świat według Drevniaka” :D a i tak doprawdy już na zakończenie – dzięki Anna za motywacje do napisania notki ;) no i to byłoby na tyle tego pisania ;) bless! :)