Każdemu pozornie mogłoby się wydawać że Ci którzy kończą liceum i piszą matury mają najdłuższe wakacje w życiu
i patrząc na to z perspektywy kogoś nie wgłębionego w temat tak to wygląda
ale to wszystko tylko pozory – przynajmniej według mnie
ciężko jest się w pełni zrelaksować i myśleć tylko o tym gdzie i kiedy pojechać na wakacje gdy w głowie tłoczą się kolejne pomysły o tym ‘co by było gdyby ?’
człowiek zastanawia się czy zdał maturę ? – czy zdał ją dobrze ? – czy zdał ją wystarczająco dobrze ? – czy ma szanse na studia ? – czy będą to studia dzienne czy zaoczne ? – jaką uczelnie wybrać ? … i tak dalej…
w końcu wielmożna CKE zamieszcza wynik matury w swym jakże zacofanym serwisie ‘OBIEG’
człowiek z sercem na dłoni wklepuje swój pesel i debilne hasło które już zdołał zapamiętać (mimo iż jest debilne
) i… zmęczonym od ślęczenia przy kompie oczom ukazuje się wrednie ciężka do interpretacji tabelka – mimo zmęczenia starasz się szybko połapać o co chodzi i w końcu widzisz kolumnę z wynikami procentowymi – myślisz wtedy ‘Boże żeby wszystkie wyniki zaczynały się co najmniej od trzy-dziestki’
i tak jest
wiesz że zdałeś maturę – wiesz że dokonałeś czegoś ważnego w swym ledwo co pełnoletnim życiu – rodzice są z Ciebie dumni – wszyscy dookoła Ci gratulują – ale Ty… odbierasz to inaczej – czujesz że wykonałeś zadanie które było Ci powierzone – było ono trudne ale wykonałeś je i… tyle…
nie skaczesz z radości – nie upijasz się na umór – żyjesz dalej ze świadomością że część planu wykonałeś
może to powód ambicji która drzemie w Twojej głowie – szepcze Ci ona że zdana matura jest jednym ze stopni – jednym z bardzo wielu stopni do pokonania w Twym życiu – nakłania Cię do zrobienia kolejnego kroku – do dostania się na studia
więc szukasz swej szansy – przeszukujesz strony uczelni – wymagania rekrutacyjne – analizujesz siatki godzin kolejnych kierunków aby znaleźć te które będą Cię ciekawić i będą też gwarantować Ci przyzwoity start w przyszłym – już całkiem samodzielnym i dorosłym – życiu
w trakcie tych poszukiwań okazuje się że matura nie poszła Ci źle ale… reasumując poszła gówno dobrze – można na tym zakończyć i szukać sobie dobrych zaocznych studiów i… dobrze płatnej pracy
albo podjąć dalsze poszukiwania kierunków ze zdecydowanie niższym progiem rekrutacji
jeżeli jesteś wytrwały – masz trochę szczęścia i znajomych którzy podsuną Ci ciekawe kierunki – znajdziesz wreszcie ’swój’ kierunek
rejestrujesz się – kompletujesz potrzebne papiery i czekasz na wyniki rekrutacji
w końcu pojawiają się wyniki – znów z sercem na dłoni wklepujesz (w moim przypadku
) pesel i Twym oczom ukazuje się komunikat iż zostałeś zakwalifikowany do przyjęcia na studia
dopiero w tym momencie czujesz pewną ulgę
a kiedy w małym, dusznym pokoju siedząc na starym dosyć wyeksploatowanym krześle widzisz na własne oczy jak miła pani w średnim wieku zewsząd otoczona stertami dokumentów dokonuje zmiany w ewidencji wydziału – przy Twoich Imionach i Nazwisku status zmienia się z “ZAKWALIFIKOWANY” na “PRZYJĘTY” – wtedy to wreszcie czujesz że… zaczęły się wakacje
prawdopodobnie ostatnie takie ‘niewinne’ wakacje w życiu więc warto je wykorzystać i nie zmarnować zbyt wielu chwil
notkę tą pisałem w oparciu o własne – całkiem jeszcze świeże – doświadczenia więc wybaczcie jeżeli odczujecie niemożność zunifikowania (wiem – trudne słowa
) się z moimi poglądami i odczuciami
a abstrahując od tego kto ? – gdzie ? – i czy ? – dostał się na studia – pamiętajmy że to nie wykształcenie czyni człowieka ‘kimś’ w oczach innych ludzi
dla ugruntowania tej tezy zamieszczam materiał archiwalny
miłego słuchania
lipiec 12, 2008 o 11:17
Dobra refleksyjna i jakże prawdziwa notka podsumowana jeszcze lepszą piosenką :]
lipiec 13, 2008 o 23:36
Drewniak, to jest absolutnie najlepsza notka, jaką kiedykolwiek przeczytałem na którymkolwiek z “klasowych” blogów.
lipiec 14, 2008 o 14:07
Nie pierdol Daro ;( ;( ;(
edyta mowi fajna nutka;d