Notka ta pisana jest pod wpływem silnych emocji – wiec będzie trochę mocniej niż zwykle i co za tym idzie może być mniej klarownie…
Czasem odnoszę wrażenie, że komunizm nie został ‘obalony’ w 89′ roku… Wręcz jestem przekonany, że w mentalności ludzi, ich podejściu do codzienności sama zmiana ustroju nie wystarczyła.
Przykładów mógłbym mnożyć setki – każdy zapewne się z nimi spotkał. Bo czy nie siedzieliście kiedyś w ‘kilometrowej’ kolejce do lekarza w przychodni? Wśród starszych pań które sprawiają wrażenie zadowolonych zaistniałą kolejką, choć mocno to maskują wzdychaniem, kasłaniem i poprawianiem moherowego beretu… Wszystko to wygląda niby nieszkodliwie ale spróbuj tylko wejść ‘bez kolejki’ do gabinetu – nawet zadając tylko pytanie… rozszarpią Cię bez chwili zastanowienia… (niczym w PRL-owskiej kolejce do mięsnego).
Ale najlepszym ‘gniazdkiem’ dla każdego zagorzałego zwolennika ‘komuny’ są wszelakiej maści ‘związki’ (pomijając może te małżeńskie). Związki piłki - nożnej, siatkowej, ręcznej – związki bokserskie, lekkiej atletyki i wiele innych – to istna pożywka dla tych ‘czerwonych’ bakterii. Rozwijają tam swoje własne ‘kolonie’ – czytaj ściągają wujków, kuzynów, bratanków, siostrzeńców… itd. I żyją sobie w najlepsze zadowoleni ze swoich braków dokonań. A co tam, że piłkarze ręczni na poziomie reprezentacyjnym na zgrupowaniu nie dostają nawet jednolitych strojów treningowych lub jeżeli już coś dostają to dziurawe piłki..? Kogo obchodzi, że na wielkiej gali bokserskiej gdzie walką wieczoru jest pojedynek ’stulecia’ między Gołotą, a Adamkiem dochodzi do sytuacji w której wcześniej walczący bokserzy używają zniszczonych, zużytych rękawic? Czy to ważne, że polska złota medalistka z mistrzostw świata w lekkiej atletyce – Anita Włodarczyk (która zresztą ustanowiła nowy rekord świata) trenowała pod mostem – dosłownie..?
To wszystko nie jest dla działaczy ważne, bo działacz w związku ma przede wszystkim pobrać co miesiąc sowite wynagrodzenie za jego skrajną obojętność połączoną z sumiennym gówno-robieniem. Związkowcy kierują się złotymi zasadami – ‘W kupie siła’, ‘Gówna nikt nie ruszy’ oraz ‘Jeżeli się da to zwiększmy sobie wynagrodzenie’.
Zacytuję jedną z naprawdę złotych myśli mojego dziadka – ‘niezauważanie problemu to jak przykrywanie gówna gazetą – prędzej czy później będzie smród’. W Polsce istnieje niestety ciche przyzwolenie na takie gówno-róbstwo.
…czyli o Hutniku słów kilka
Cały ten wstęp miał wprowadzić was w klimat tego co spotyka właśnie Hutnika Kraków – klub który nie zrobił wiele dla polskiego sportu (poza wyszkoleniem pewnej ilości reprezentantów kraju), klub który reprezentował Polskę w europejskich pucharach, klub który nigdy nie zdobył mistrzostwa kraju – wreszcie klub który ma jednych z najwierniejszych kibiców, klub który ma swoje tradycje, klub który ma swoją zawiłą historię…
Hutnik jest jednym z tych klubów na których skutki przemian ustrojowych odbiły się najbardziej. Kiedy główny sponsor Huta im. Tadeusza Sendzimira w Krakowie – przestał nim być z racji własnych problemów finansowych, klub zaczął powoli, acz sukcesywnie, spadać w ligowych tabelach (i to nie zawsze dlatego, że był słaby – sporo meczy zostało ’sprzedanych’ dla polepszenia sytuacji finansowej) aż osiągnął poziom dawnej IV, nowej III ligi. A piszę tu jedynie o sekcji piłki nożnej bo pozostałe pomimo odnoszonych sukcesów już dawno upadły. Niestety wszystko wskazuje na to, że i sekcja piłkarska rozgrywa właśnie ostatnią rundę w historii klubu. Piłkarze nie otrzymują wynagrodzeń już od lipca, a pomimo to grają ambitnie. Pomimo tego, że Hutnik jest obecnie zdecydowanym liderem w tabeli i ma ogromne szanse awansować ligę wyżej nie znajdzie się żaden sponsor strategiczny gotów wyłożyć pieniądze na ten klub…
…nie znajdzie się z prostego powodu – prezesi, działacze i wszyscy władający spółką mają głęboko gdzieś losy klubu (przyznaje, że na palcach jednej ręki można zliczyć wśród nich osoby które los klubu naprawdę obchodzi – ale mimo to chciałem o nich wspomnieć). I jest to sytuacja długotrwała bo to nie pierwszy prezes, zarząd któremu jest wszystko jedno co będzie się działo z klubem – ważne są stanowiska i wynagrodzenia. I mogą usprawiedliwiać się zaklinając na wszystkie świętości – ale ja im nie uwierzę… niestety obecny prezes z zarządem dosyć skutecznie szerzą propagandę ‘współpracy z kibicami’ i niczym w Orwellowskim roku 1984 – część kibiców zaczęła bezmyślnie ufać słowom ‘Wielkiego Brata’. Pewnie w końcu przejrzą na oczy – kiedy klub faktycznie upadnie, a prezes dalej będzie prezesem tylko gdzie indziej…
Niestety nie spodziewam się cudu – nikt nie oderwie świń od koryta – bo po co się brudzić?! Nie ma też co liczyć na pomoc ze strony naszego miasta… Szanowny Pan Prezydent dał jasno do zrozumienia, że żadne miasto nie będzie w dzisiejszych czasach dokładać III-cio ligowemu klubowi. I tym sposobem pokazał jak bardzo ‘równe’ jest traktowanie Nowej Huty względem innych dzielnic…
Może nie poruszyła was ta historia, może macie w dupie polską piłkę nożną, a Hutnik wywołuje u was szyderczy uśmiech, może pomyślcie, że klub sobie na taki los zapracował. Ale problem nie dotyczy jedynie jednego klubu piłkarskiego – problem dotyczy coraz większej ilości zakładów pracy, małych i większych firm. Pomimo szerzonej w mediach opinii o dobrym stanie gospodarki czy coraz to wyższych płacach średnich – zwykły Polak nie odczuje żadnych pozytywnych zmian, jeżeli będzie miał szczęście to może nie odczuje też zmian negatywnych – przynajmniej na razie..
Kończąc tą przydługą notkę – chciałbym zamieścić pewien cytat ze wspominanej już książki ‘Rok 1984′ George-a Orwella który, mam nadzieje, dobrze podsumuje to co napisałem powyżej:
“Normalność nie jest kwestią statystyki.”
listopad 9, 2009 o 22:21
Temat mi bliski, mam nadzieję przy odrobinie czasu skrobnąć coś u mnie szerzej na temat degrengolady mojego ukochanego klubu od wczesnych lat 90-tych do dnia dzisiejszego, razem z wcześniejszym wymienieniem sukcesów osiągniętych pomimo ustawicznego okradania tego klubu przez działaczy.