“Będzie dobrze”, “nie martw się”, “coś się wymyśli”, “dasz radę”, “głowa do góry” itd…
To są zwroty, których używa każdy – ja również, aczkolwiek czasem dochodzę do wniosku, że nawet te wypowiedziane całkiem szczerze są jedynie maskowaniem naszej intelektualnej niemocy wymyślenia konkretnego rozwiązania problemu, czy też niemożności wyobrażenia sobie pozytywnego rozwiązania…
“Such a beautiful lie to believe in…”
Mimo to lubimy, a nawet oczekujemy takich (marnych) ‘pocieszeń’… Ciężko to wyjaśnić w inny sposób niż tylko stwierdzić, że po prostu lubimy być lekko okłamani, otumanieni – widzieć przyszłość trochę bardziej ‘kolorowo’ (względem tej racjonalnej wizji).
“So beautiful, beautiful it makes me.”
I wiecie co… mam w dupie rachunki prawdopodobieństwa, kiedy coś mi nie idzie wolę usłyszeć “będzie dobrze” i lekko oszukany ale odrobinę spokojniejszy, weselszy – mniej przybity – żyć dalej…
Nawet jeżeli nie było dobrze.
Dobrze, że chociaż mamy to. Wprawdzie wobec włóczni złego to słaba tarcza, ale zawsze tarcza. To nieważne, że można wrócić z nią albo na niej. Jest i już. Najistotniejsze.
No bo przecież będzie dobrze, nie?