Z racji, iż ostatnio pojawia się na moim blogu dużo wpisów o tematyce sportowej – postaram się zmienić ten trend i napisać coś bardziej.. hmm.. metafizycznego..?
Z racji, iż ostatnio pojawia się na moim blogu dużo wpisów o tematyce sportowej – postaram się zmienić ten trend i napisać coś bardziej.. hmm.. metafizycznego..?
Notka ta pisana jest pod wpływem silnych emocji – wiec będzie trochę mocniej niż zwykle i co za tym idzie może być mniej klarownie…
Minął już jakiś czas od ostatniego wpisu więc wypada popracować nad częstotliwością ‘notek’. I to jest pierwszy krok w tym kierunku.
Przejdźmy do rzeczy – poniżej chcę wyrazić swoje zdanie na temat obchodzonego dziś święta i jak można się domyślić po tytule – moje zdanie jest odmienne od tego prezentowanego przez ‘ogół’ Polaków.
Nie, nie przewidziało wam się – zamierzam w tejże notce poruszyć temat poważny i jakże niepospolity. Wbrew temu co zapewne paru z czytelników tego tekstu pomyślało – nie doznałem poważnych obrażeń głowy ani też nie spożywałem napojów wyskokowych…
Nawet jakby dokładnie (bierzcie pod uwagę fakt, że tą oto notkę zacząłem pisać 4 lipca)
A jednak chciałbym wyrazić jakoś to co jest tam gdzieś głęboko we mnie (tak trochę po lewej stronie mostka, pomiędzy płucami)
Każdy z nas ma swoje własne zdanie na temat serwisów społecznościowych i nie zamierzam nikogo przekonywać do mojego własnego poglądu na tego typu portale.
Chcę przedstawić mój jak najbardziej subiektywny pogląd i kilka hipotez na temat naszej-klasy.
Wpis będzie taki jak i te święta – krótki, trochę męczący i ogólnie bez wyrazu.
Na odbiór każdych świąt składa się wiele rzeczy – od tradycji rodzinnych po kwestie teologiczne. Ja w tym temacie rozpisywać się nie będę.
Wpis ten jest dedykowany wszystkim tym którzy już zwątpili w moje ‘kilometrowe notki’.
Będzie z pewnością obrazoburczo, ostro i bez owijania w (co tam kto woli
). Nie będzie tu miejsca na litość czy naginanie faktów. Będzie sporo bolesnej prawdy o tym jak wygląda życie przeciętnych studentów. Nie spotkacie tutaj prawdziwych danych wykładowców – bo nie o to tutaj chodzi żeby jeszcze może jakiś urażony wykładowca podawał mnie do sądu za obrazę. Tu chodzi przede wszystkim o moje subiektywne spojrzenie na studiowanie w Polsce XXI wieku. Oraz odrobinę refleksji nad tym czego w tym studiowaniu mi brakuje…
A teraz mała dawka tego co zaczęło mnie ostatnio bardzo irytować, trochę drażnić, odrobinę prowokować, może w pewnym stopniu złościć, z pewnością wnerwiać a może nawet i wkurwiać…
Aby dodać trochę kultury i poszerzyć horyzonty myślowe o kolejny rodzaj sztuki filmowej zamierzam poruszyć temat jednego z najprężniej rozwijających się przemysłów filmowych na świecie czyli indyjskiego – Bollywood
Na samym początku chciałbym zaznaczyć że drevno się nie wzrusza…
Podobno ‘piątek trzynastego’ to pechowy dzień. Podobno w ten dzień zagrożenie dla człowieka stanowią najprostsze czynności. Podobno w niektórych szkołach w ten dzień uczniowie nie otrzymują ocen negatywnych (pięknie by było gdyby to samo dotyczyło mojej uczelni…
)
Ktoś kto twierdzi że nauka w liceum jest ciężka bo kończy się egzaminem maturalnym powinien zdecydowanie ważyć słowa aż do czasu pierwszej sesji egzaminacyjnej na studiach…